Ostatnio postanowiłem wybrać się do sklepu w celu nabycia nowego odbiornika telewizyjnego. Już przy wejściu przywitała mnie kuso przyodziana, młoda dama, która zaproponowała mi cukierki reklamowe. Najczęściej nie zwróciłbym na nią uwagi, ale że akurat nie jadłem śniadania, a kiszki zaczynały mi już wygrywać pierwsze nutki marsza, zdecydowałem, że w drodze wyjątku mogę spróbować ze trzy cukierki. Jednak po wzięciu pierwszego kęsa, jasne stało się, że nie poprzestanę na skonsumowaniu trzech cukierków. Były bowiem tak pyszne, że nie wiem nawet jak mógłbym to opisać słowami, a słownictwa wcale nie mam nie wiadomo jak ubogiego. Było po prostu coś w smaku tych słodyczy, że nie mogłem się od nich oderwać. Niby zwykłe cukierki reklamowe, a zadziałały na mnie jak magnes. Zapomniałem jaki był cel mojej wizyty i totalnie zatopiłem się w tym nieporównywalnym z niczym co wcześniej dane mi było konsumować aromacie cukierków. W końcu jednak mój posiłek został przerwany. Okazało się, że kobieta która poczęstowała mnie cukierkami kończyła właśnie pracę i szła do domu. Chyba wpadłem jej w oko bo powiedziała, że w mieszkaniu ma więcej cukierków i że możemy się tam spotkać. Tak więc siedzę teraz jak na szpilkach, bo do randki jeszcze dwie godziny, a ja wciąż nie mogę przestać myśleć o cukierkach.